Strona główna → Wtyczki → Product Sheet Importer
Wprowadzanie produktów ręcznie to przepisywanie kilkunastu pól z dokumentu do kilkunastu okienek, produkt po produkcie. Ta wtyczka dodaje do ekranu produktu jedno pole: wklejasz cały arkusz, klikasz, a każda rozpoznana sekcja ląduje tam, gdzie powinna.
Rozdziela arkusz do pól WooCommerce — tytuł, slug, krótki i długi opis, atrybuty, tagi, tytuł SEO, fraza kluczowa, meta description i opisy zdjęcia wyróżnionego.
Zachowuje HTML z opisów — listy, pogrubienia i nagłówki wchodzą tak, jak były napisane.
Brak sekcji niczego nie kasuje. Jeśli w arkuszu nie ma opisu, poprzedni opis zostaje na miejscu. To jest główna obietnica wtyczki i ma własne testy.
Rozpoznaje atrybuty globalne. Podmienia tylko te wymienione w arkuszu; pozostałe zachowują pozycję, widoczność i flagę wariantu.
Wpina się w Twoją wtyczkę SEO — automatyczne wykrycie Yoasta, Rank Math, SEOPress i AIOSEO.
Nie ma w niej AI i nie zgaduje treści — przenosi dokładnie to, co jest w arkuszu. Nie importuje zdjęć, cen, stanów magazynowych ani SKU. Nie jest też importerem masowym: pracuje na jednym produkcie naraz, na ekranie jego edycji.
To świadome granice, nie brakujące funkcje. Ceny i stany mają własne, lepsze narzędzia, a zgadywanie treści jest dokładnie tym, czego nie chce sklep z opisami pisanymi przez człowieka.Prawie każda z nich powstała dlatego, że coś najpierw nie zadziałało — na żywym sklepie albo w teście.
save_post i blokada ponownego wejściaPierwsza wersja zapisywała tytuł SEO i frazę kluczową, po czym one znikały. Powodem był Yoast, który na tym samym zapisie nadpisywał je pustymi wartościami. Stąd zapis po wtyczce SEO, a nie przed nią — i guard, żeby własny zapis nie wywołał siebie po raz drugi.
Pierwotnie każdy atrybut powstawał jako lokalny. Na sklepie z globalnym pa_kolor dawało to duplikat niewidoczny dla filtrów i archiwów — produkt niby miał kolor, ale nie pojawiał się w wynikach filtrowania. Teraz etykieta z arkusza jest dopasowywana do istniejącej taksonomii po nazwie, slugu i prefiksie pa_.
Wtyczka potrafi założyć brakujący atrybut globalny, ale robi to tylko po zaznaczeniu pola — domyślnie wyłączonego. W Twoim sklepie literówka w arkuszu nie może zostawiać trwałego śmiecia w taksonomii.
Jeśli osoba wklejająca arkusz nie ma uprawnienia unfiltered_html, treść idzie przez wp_kses_post(). Redaktor sklepu nie wstrzyknie skryptu przez pole, które z założenia przyjmuje HTML.
Zbłąkany katalog albo plik wgrany ręcznie obok właściwego to dla WordPressa osobna wtyczka — a jej włączenie oznaczałoby ponowną deklarację wszystkiego i białą stronę. Klasa i funkcje są więc deklarowane warunkowo, a start wisi na plugins_loaded ze sprawdzeniem, czy WooCommerce w ogóle jest.
Gdy w tekście nie ma ani jednej znanej sekcji, surowa treść ląduje w transiencie na pięć minut i wraca do pola. Praca człowieka, który coś źle sformatował, nie ma prawa zniknąć po kliknięciu przycisku.
Zestaw testowy podrabia funkcje WordPressa i WooCommerce, więc uruchamia się jednym poleceniem PHP — bez bazy, bez środowiska, bez pobierania czegokolwiek.
Oficjalne Plugin Check: bez błędów i bez ostrzeżeń. Wtyczka została zgłoszona do katalogu WordPress.org, automatyczny skan przeszła i czeka na recenzenta.
Cała historia pracy jest publiczna. W repozytorium widać gałęzie, scalenia i kolejne wersje — łącznie z commitami, w których naprawiam własne błędy opisane wyżej.
Jeśli w Twoim sklepie jakaś czynność powtarza się przy każdym produkcie, zwykle da się ją zamknąć w jednym przycisku. Napisz, co dokładnie klikasz w kółko — odpiszemy, czy to się opłaca.
Opisz, co chcesz usprawnić →Albo mailem: info@asymetria.com.pl